Tajemnicza Żwirownia ” Przebudzenie „

Tegoroczny tydzień lipcowego urlopu postanawiam spędzić nad wodą. Wybór padł na żwirownię o powierzchni 35 hektarów i głębokości od 1,5 do 9 m. Z informacji jakich uzyskałem od właściciela wody, zbiornik został zalany w końcówce lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Populacja ryb pływających w zbiorniku jest imponująca. Okazałych rozmiarów drapieżniki, białoryb a w szczególności liny które osiągają wagę nawet po 6 - 7 kilogramów są częstym przyłowem wędkujących na tym akwenie. Ale moim celem są karpie które jak wiem są bardzo chimeryczne, a zlokalizowanie ich żerowisk nie jest takie proste. Metoda łowienia jaką wybieram jest wywózka pontonem. Tak więc po dotarciu na miejsce i rozbiciu obozowiska zabieram się do sondowania i lokalizacji miejscówek na położenie moich zestawów. Co okazało się nie lada wyzwaniem ale wszyscy wiemy że, taki wysiłek może zaowocować w upragnione brania.

 
Po około godzinie spędzonej na wodzie mam już swoje typy. Trzy zestawy będę kładł na głębokości od 3 m do 5 m w odległości od mojego stanowiska od 150 do 350 m. Wszystkie zestawy będę kłaść na zachodnich spadkach podwodnych górek gdyż od kilku dni wiatr wiał właśnie z zachodu. Nie zdecydowałem się na obławianie szczytów podwodnych górek, ponieważ podczas sondowania dna stukadełkiem zauważyłem iż, dno jest bardzo twarde bez namułku.

Na początek każdy z zestawów uzbrajam w inne przynęty kolejno na pierwszy zestaw mieszanka ziaren, drugi zestaw na słodko i trzeci na śmierdziela. Wszystkie kulki wykonane na produktach firmy Profess dopalone liquidem GLM. Miałem również  możliwość przetestować najnowszy pellet firmy Profess Łosoś & Kryl który sprawdził się wyśmienicie.

Aby wyeliminować brania leszczy i mniejszych karpi na jeden z zestawów zakładam kulę około 34 mm, która jak się okazało bardzo miśkom zasmakowała a i tak w ich ogromnych pyskach wydawała się maleńka.

 

Po pracowitym dniu pozostało tylko oczekiwanie na pierwsze oznaki żerowania i upragnione brania.

Już po niespełna dobie odnotowuję pierwsze branie, i tak przez cały tydzień pomimo zmiennej aury. Fronty burzowe, silne porywy wiatru, upały a nawet znaczne czwartkowe ochłodzenie i ulewy w niczym nie przeszkodziły w aktywności karpi.

Moja taktyka to strzał w dziesiątkę. Drobne niuanse jak kierunek wiatru, głębokość, rodzaj dna i co bardzo ważne precyzyjne położenie zestawów zaowocowało. W ciągu tygodnia udało mi się złapać 24 karpie. Kilka przyłowów w postaci okazałych leszczy i dwa odjazdy nie do zatrzymania sumy kto to wie ? Ale i tak bywa. Z niecierpliwością czekam na kolejny wyjazd nad tą tajemniczą i nie odkrytą żwirownię.
 
 

Grzegorz Frychel
Carp Travel
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.